Pani Zofia wynajęła swoje mieszkanie i zamiast dodatkowych pieniędzy ma poważny problem. Jak ma pozbyć się niechcianych lokatorów, nie łamiąc przy tym prawa? Materiał programu Uwaga! TVN. Żeby mieć więcej pieniędzy, trzeba mniej pieniędzy wydawać i nie ruszać swoich oszczędności (chyba, że sytuacja jest oczywiście ekstremalna, np. kwestie zdrowotne). To naprawdę bajecznie prosta zasada, a ułatwia mi życie od lat – inny bank, darmowe konto oszczędnościowe – to jak pancerna skarbonka, z której naprawdę trudno Dokonać zwrotu pieniędzy za złą transakcję, oszustwo lub nieporozumienie popełnione w operacji zakupu, Jest to prosty proces do przeprowadzenia, ale wymaga kilku mechanizmów i czas na sfinalizowanie zwrotu. Potem Wyjaśnimy, jak dokonać zwrotu pieniędzy za przekaz bycie kupującym lub bycie beneficjentem. Na szkoły nie ma, a tłustym węgorzem się zajada! Do takiej sytuacji nie powinno dojść, a doszło. Publiczne sxkoły to fikcja. Rodzice dzieci jednej z powiatowych szkół muszą „dobrowolnie” zrzucać się Study with Quizlet and memorize flashcards containing terms like Przepraszam, mógłby Pan/ mogłaby Pani powiedzieć mi jak dostać się do , Czy można tam dojść pieszo?, Czy daleko jest stąd do? and more. Metoda 5 why – jak dojść do źródła problemu. W każdym z nas tkwi nieustanny pragnienie zrozumienia, dlaczego pewne rzeczy się dzieją. Często szukamy odpowiedzi, które pomogą nam zrozumieć i rozwiązać nasze problemy zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. . Wojna płci dotyczy nie tylko spraw zawodowych, ale również modowych. Dziś w nieco krzywym zwierciadle obnażymy wszystko to, co może się zdarzyć, gdy ona lubi wydawać, a on „chomikować”. Charakterystyka kobiety, miłośniczki mody Kobieta, która kocha modę, kocha też wydawać pieniądze. Lubi podążać za aktualnymi trendami, niezależnie od sytuacji chce prezentować się dobrze. Jest też skora do poświeceń, potrafi wyjść w bardzo wysokich szpilkach, tylko dlatego, że idealnie wyglądają w zestawieniu z sukienką. Do tego może przez cały dzień nosić niewygodne ubrania, wszak estetyk jest na pierwszym miejscu. Wyznaje też zasadę, że torebek i butów nigdy za wiele. Z utęsknieniem oczekuje na wypłatę, by móc zrobić zakupy. Jest w stanie także wziąć debet na koncie, bo znalazła rzecz, którą po prostu musi mieć. Ponadto wyznaje jeszcze jedną zasadę, która brzmi: nawet jak mnie nie stać, to mnie stać. Lubi ukrywać zakupy przed partnerem, a przed koleżankami się chwali. W rozmowie z partnerem obniża ceny, a gdy jej tajemnica wychodzi na jaw, broni się i wygaduje partnerowi to, co złego zrobił i co powiedział, nawet jak było to wiele lat temu, gdy oboje jeszcze chodzili do szkoły podstawowej. Choć uznaje się za romantyczkę, to nie zadowala się bukietem kwiatów. Uwielbia też zabierać partnera na zakupy, a potem twierdzi, że zapomniała portfela. Charakterystyka dusigrosza Mężczyzna typu dusigrosz nie jest lubiany przez kobiety, choć na początku skrzętnie ukrywa cechę przesadnej oszczędności. Gdy spotyka się z kobietą rozpieszcza ją, kupuje drogie upominki i zabiera do ekskluzywnych restauracji. Ale gdy jego związek jest już ugruntowany jego zachowanie zmienia się o 180 stopni. Wtedy też zaczyna marudzić przy każdym wydawaniu pieniędzy. Denerwuje się, że bilety parkingowe są drogie, a ceny w sklepie wysokie. Wychodzi też za założenia, że każda torba damska jest taka sama, a więc nie ma sensu by jego partnerka kupowała nową. Nie lubi chodzić na zakupy i zawsze tego unika, do tego stopnia, że potrafi symulować bóle tylko po to, aby zostać w domu. Każde wyjście do restauracji poprzedzone jest objadaniem się kanapkami, tylko po to, aby mniej zapłacić. W restauracji głośno komentuje ceny i tym zawstydza partnerkę. Gdy ta robi zakupy, to wygłasza długie kazania i pogadanki o wartości pieniądza, a także konieczności oszczędności. Gdy lubiąca wydawać kobieta spotka skąpigrosza… czy taki związek ma prawo się udać Bądźmy szczerzy, każdy na początku związku poniekąd udaje kogoś kim nie jest, wszak zaprezentowanie się z dobrej strony ma największe znaczenie. Ale potem, gdy motylki z brzucha już odlatują, pokazuje się swoje prawdziwe twarze i wtedy też wychodzi, że ona lubi wydawać, a on chomikować. Wtedy też dochodzi to wojny płci, ale w materialnym znaczeniu. A kto z nie wyjdzie zwycięzcą? Oczywiście zwycięzcy nie ma, chyba, że jedna strona przekona do swojego zdania drugą stronę. Ale to nie jest łatwe. Zatem trzeba liczyć się z kłótniami, cichymi dniami, głośnymi dniami i nerwami. Wtedy wojna charakterów wchodzi na wyższy poziom, bo ciężko się tak ciągle kłócić, a jednak bez siebie takie osoby nie wyobrażają sobie życia. A rozwiązaniem jest… W idealnym świecie rozwiązanie byłoby na wyciągnięcie ręki, ale tak nie jest. Dlatego trzeba iść na kompromisy i tutaj najlepiej zaakceptować swoje wady. A ja to zrobić? To proste, a więc facet udaje, że nie zauważa zakupów, nawet kolejnych toreb damskich, a kobieta udaje, że marudzenie z powodu cen jej nie przeszkadza. Jest jeszcze inne rozwiązanie, czyli dzielenie wydatków na pół. Każdy zarabia na siebie i ze swoimi pieniędzmi robi co chce, z kolei na rachunki składają się obie strony. Taki układ często ma wiele par z Francji, ale i Hiszpanii, choć u nas jest też coraz częstszy. Problem pojawia się, gdy kobieta po ciąży nie może wrócić do pracy, wtedy też okazuje się, że jest zależna od dusigrosza, który będzie jej wydzielał pieniądze. A na to nie można się zgadzać. Jeżeli po ciąży kobieta nie może wrócić do pracy, a zajmuje się domem, to ma równe prawa do wydawania pieniędzy. Niezależność finansowa jest we współczesnym świecie bardzo ważne. Jasne, że nikt nie ma prawa Wam dyktować co macie robić, ale jednak zawsze pamiętajcie, że przeginanie w jedną, jak i drugą stronę jest złe. Im więcej chodzisz, tym więcej… zarobisz. Tak działa Boomerun, czyli aplikacja, która „płaci” za kroki. Ile się trzeba nachodzić, żeby do czegoś dojść?Im więcej kroków dziennie zrobisz, tym więcej… zarobisz. Różne rzeczy w XXI wieku są przedmiotem zbierania punktów lojalnościowych – a twórcy aplikacji Boomerun przekonują, że mogą nimi być również przemierzone na piechotę metry, czyli po prostu zdrowy styl życia. Tylko kto miałby chcieć nam za to płacić? I ile się trzeba nachodzić, żeby do czegoś dojść?Przyzwyczailiśmy się już, że punkty lojalnościowe zbieramy za zakupy. Swoje programy zachęcające do lojalności mają poszczególne sieci sklepów, ale coraz więcej programów działa multibrandowo. Im więcej sklepów jest danym programie, tym łatwiej zbierać punkty i tym większy jest wybór nagród, a to z kolei przyciąga użytkowników. Przykładem tego typu aplikacji jest również:Święty spokój kierowcy w dobie wysokiej inflacji? Bezcenny. Jak można (spróbować) ograniczyć koszty eksploatacji samochodu? I ile to kosztuje? [NOWOCZEŚNI MOBILNI]Jest plan na wakacje za granicą? Jest też problem: wysokie ceny i słaby złoty. Dwa sposoby, by nie dać się złapać w sidła kursowe [MOŻNA SPRYTNIEJ]Cyberbezpieczeństwo w bankach: technologie przyszłości. Jak zmieni się świat bankowości? [BANK NOWOŚCI]Poza multibrandowością nowym trendem jest nagradzanie użytkowników nie tylko za wydawanie pieniędzy wprost, ale też np. za pożądane zachowania, które też mogą mieć wymierną wartość. Weźmy polisę telematyczną, której cena jest uzależniona od stylu jazdy kierowcy. Bezpieczny kierowca płaci mniej, bo jego zachowanie przekłada się na mniejsze ryzyko firmy też: Polisa telematyczna, czyli Yu! chętnie ubezpieczy cię tanio, bo byłeś grzeczny na drodzeTakim pożądanym zachowaniem może być np. zdrowy tryb życia. W USA są już firmy ubezpieczeniowe, które – wspólnie z pracodawcami – rozdają ludziom za darmo specjalne opaski monitorujące funkcje życiowe. Pracownik, który prowadzi się zdrowo, ma tańsze ubezpieczenie grupowe. Są już polisy zdrowotne, w których składki zależą od tego, ile czasu w skali tygodnia klient przeznaczy na aktywność też: Dadzą ci za darmo opaskę, która zmierzy ci ciśnienie oraz sprawdzi ile się ruszałeśCzytaj też: Jak technologie zmienią nasze życie? „Cyfrowe” zdrowie, edukacja, urzędy, praca… Nie gonimy Niemców, tylko… EstonięCzytaj też: Ile powinien kosztować alkohol, by wyrównać straty, które wynikają z jego nadużywania?Ile się trzeba nachodzić, żeby do czegoś dojść? Liczymy!Na podobnej zasadzie działa aplikacja Boomerun, która co prawda działa już od czerwca tego roku – do tej pory pozyskała użytkowników – ale teraz wchodzi w fazę intensywnnej walki o pozyskanie jak największej liczby jej działania jest prosty, jak drut. Apka „podpina” się (za zgodą użytkownika) do aplikacji zdrowotnej działającej w smartfonie (zarówno iOS, jak i Android mają je domyślnie zainstalowane w każdym sprzedawanym urządzeniu), mierzy liczbę kroków użytkownika, przelicza je na punkty, a punkty z kolei na 100 kroków to 1 punkt. A za punkty można dostać przykładowo: 50 zł na abonament Netfliksa ( pkt.), 50 zł do wydania w sklepie z grami mobilnymi Google Play ( pkt.), bon o wartości 100 zł do wykorzystania w sklepach Douglas ( pkt.) i tak dalej, i tak dalej. Generalnie przelicznik jest taki, że za 100 pkt. dostaje się złotówkę na zakupy. Za mniejszą liczbę punktów (500-1000) można dostać zniżki na koszulkę, masaż, czy na usługi trenera nagroda to iPhone 11 Pro, którego wartość „wyceniono” na pkt., czyli na jakieś 12 milionów kroków. Aby na niego „zasłużyć” trzeba na piechotę przemierzyć km. Wykonalne, ale raczej nie z dnia na dzień. W czasie wakacji zdarzało mi się dziennie zrobić 15-18 km., ale tak na codzień jest to góra 2-3 km. Niecałe piętnaście lat chodzenia w umiarkowanym tempie i smartfon będzie mój ;-).Przelicznik lojalnościowy jest więc mniej więcej taki sam, jak wszędzie – niedawno liczyliśmy ile się trzeba nakupować, żeby przeżyć odlot. I też wyszło, że niezbędne są dwa-trzy lata kupowania. A mniej cenne nagrody? 100 zł na zakupy do Douglasa można dostać w prezencie za przejście miliona kroków, co w umiarkowanym tempie da się zrobić w ciągu roku, a przechodząc dziennie 5 km – już w pół czas temu testowałem – nie powiem, to było miłe – największy w Polsce hotelowy program lojalnościowy, sprawdzając, ile się trzeba najeździć, żeby sobie za darmo odpocząć. Przelicznik wyszedł taki, że realna zniżka dla lojalnego klienta wynosi 2-3%.Trzeba się więc sporo nachodzić, żeby do czegoś dojść. Każde 10 kilometrów przemierzone „z buta” (bądź przebiegnięte, wtedy licznik nabija kroki nieco szybciej) to złotówka do wypłaty w nagrodach. A kto jest w stanie te pieniądze zapłacić?Na razie nagrody są finansowane z budżetu marketingowego aplikacji, ale docelowo mają je fundować marki i sklepy, które wejdą do partnerstwa, uzyskując tym samym dostęp do grupy usportowionych użytkowników aplikacji. To powinna być atrakcyjna baza klientów dla sieci sklepów sportowych, producentów sprzętu sportowego, napojów izotonicznych, firm turystycznych… Twórcy aplikacji liczą, że za trzy lata będzie z niej korzystało 3 mln można dostać za spacerowanie? Trzy pomysły na BoomerunJeśli ludzie zaakceptują taką „zabawę”, to pomysłów na rozwój aplikacji jest co najmniej kilka. Oprócz wpuszczenia zewnętrznych partnerów w postaci sieci handlowych mogą to być dwie inne formuły działania. Pierwsza z nich to oferowanie specjalnie skalibrowanych ubezpieczeń (osoby aktywne i praktykujące codziennie sport generują mniejsze ryzyko niektórych chorób, co może rzutować na wysokość składki np. na ubezpieczenia zdrowotne).Druga droga to współpraca z pracodawcami, którzy też mogą oferować dodatkowe bonusy swoim najbardziej aktywnym fizycznie pracownikom. Punkty zebrane w Boomerun mogłyby być np. zamieniane na jakieś bonusy finansowane z zakładowego funduszu Boomerun chwalą się, że mają już partnerstwo z jednym z liderów na rynku dostawców systemów motywacyjnych dla dalszej perspektywie możliwe byłyby np. partnerstwa z włodarzami miast – np. punkty zebrane w aplikacji mogłyby być wymieniane na zniżki do teatru, darmowe korzystanie z miejskich rowerów, czy na ulgowe bilety komunikacji miejskiej (jako dodatkowa zachęta, by wysiąść z samochodu i poruszać się siłą własnych mięśni)A szkoły? Dlaczego by nie spróbować połączyć aplikację z Librusem, czyli najpopularniejszym w Polsce elektronicznym dziennikiem używanym przez uczniów, nauczycieli i rodziców. Rodzice mogliby wyznaczać swoim dzieciom cele związane z aktywnością ruchową i potem wynagradzać ich realizację pomysł dla biegaczy. A dla pozostałych?Wszystko pięknie, ale te pomysły – na współpracę z sieciami handlowymi i sieciami sklepów sportowych, z ubezpieczycielami oraz z pracodawcami – mają szansę powodzenia tylko wtedy, gdy aplikacja będzie popularna i gdy będą korzystały z niej dziesiątki, setki tysięcy to się uda w kraju, w którym świadomość zdrowego stylu życia dopiero się rodzi? I czy bonusy – oferowane na początek z budżetu samej aplikacji – będą na tyle atrakcyjne, że ludzie masowo będą ściągać są na swoje smartfony? Czy będziemy chcieli poświęcić pamięć smartfona na aplikację, która „zapłaci” ledwie złotówkę za 10 km przemierzone „z buta”?Mam wątpliwości, choć przecież są na świecie podobne aplikacje i jakoś nie bankrutują. Na Węgrzech na podobnej zasadzie działa aplikacja Cherry Go, zaś w Wielkiej Brytanii – Vitality (ta jest ściśle związana z biznesem ubezpieczeniowym). Poza tym już samo dotarcie do grona kilkuset tysięcy osób trenujących bieganie może być sposobem na też: Robisz brzuszki, robisz pompki, a oni ci za to płacą. Taka polisa!Na korzyść Boomerun na pewno działa to, że rejestracja w aplikacji jest ultrałatwa – trzeba tylko podać adres e-mail, imię, wiek oraz zgodzić się na regulamin i politykę prywatności oraz na integrację z oprogramowaniem „zdrowotnym” w smartfonie. Aplikacja integruje się też z Endomondo, a wkrótce będzie też zaciągała dane z urządzeń lub aplikacji Garmin i razu zaświtała mi w głowie myśl, że to jest płacenie za śledzenie, bo aplikacja może przecież uzyskać wiedzę o mojej lokalizacji – o tym, gdzie chodzę lub biegam i kiedy. Ale twórcy Boomerun zapewniają, że apka nie korzysta z geolokalizacji, tylko z mechanizmów znajdujących się w smartfonach. Z kolei warunki prywatności i regulamin zapewniają, że żadne dane o klientach nie będą sprzedawane na oby (nie) skończył, jak PaybackNajwiększym zagrożeniem dla tej aplikacji, jakie widzę na pierwszy rzut oka, jest… obojętność. Jest kilka takich programów lojalnościowych, które nie są w stanie mnie podniecić, ani do niczego zmotywować. Jednym z nich jest np. Payback, w którym przeliczniki punktowe są bazowo tak marne, że punkty zbieram niejako przy okazji, ale nie są one dla mnie ani motywacją do okazania lojalności konkretnej sieci handlowej, ani nie zmienią żadnych moich nawyków. Choć znam ludzi, którzy z Paybacka potrafią wycisnąć siódme poty ;-).Boomerun być może pozyska dużą liczbę użytkowników, bo jest za darmo, a wejście na pokład jest ultrałatwe. Jeśli jednak ci użytkownicy będą traktowali aplikację mniej więcej tak, jak traktuje się apkę z progozą pogody (jest, bo jest, ale żeby budziła jakieś emocje, to nie powiem), zarobienie pieniędzy na „komercjalizacji” użytkowników może być trudniejsze, niż się wydaje w teorii. Przyznacie, że 1 zł za 10 km to nie jest perspektywa, która rzuca na kolana w takim stopniu, jak 500+, czy trzynasta emerytura ;-).Ale z drugiej strony Boomerun to nie Revolut, nie kosztował fortuny. Fundusz inwestycyjny Rubicon Partners (jako lider finansujący), państwowa agencja PARP, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz fundusz Spinaker w sumie włożyły w ten interes ok. 2 mln zł (i pewnie włoży jeszcze trochę grosza), ale być może wystarczy pozyskać użytkowników, by podjąć próbę zarobienia na nich jakichś pieniędzy. A gdyby miał ich tylu, co ma Payback, nawet takich „obojętnych” jak ja, to ho ho ;-).zdjęcie: Pixabay Kiepski dzień może narobić niezłego zamieszania. Zapominasz o tym, że bywają lepsze, lub o wiele lepsze dni. Zaczynasz obwiniać siebie o całe zło. Krytykujesz siebie od stóp do głów i wmawiasz sobie, że nie zasługujesz na nic Tak bywa. Czas więc co nieco sobie poprzypominać. Zwłaszcza te wszystkie rzeczy, które w takich momentach najszybciej ulatują z czym nie wolno Ci zapominać, zwłaszcza w kiepskie dniJesteś wartościową i dobrą osobą, która próbuje połapać się w bardzo skomplikowanym świecie, a to nie jest łatwe!Kiedy wchodzimy w tryb praca-dom-praca-dom-pizza-praca-dom i tak dalej, łatwo zapominamy o tym, jak w gruncie rzeczy wielkim wyzwaniem jest życie na tej planecie. (OK, pewnie na Merkurym było by jeszcze ciężej, ale póki co tu i teraz też nie jest lekko.)To skomplikowany świat! Mamy tyle na głowie. Stresujemy się, czy na pewno jesteśmy zdrowi, czy na pewno starczy nam pieniędzy, czy na pewno nakręcą kolejny sezon „Kuchennych Rewolucji”. Nasz umysł ciągle podpowiada nam myśli o przeróżnej (czytaj stresującej) treści. Połapać się w tym wszystkim wcale nie jest tak obsługiwać bardzo skomplikowaną maszynerię, jaką jest nasze życie, więc nie dziwne, że czasami trafi się zgrzyt. Tak po prostu to nie znaczy, że Ty jesteś złą osobą, że jesteś biedną ofiarą okrutnego losu, że zawsze wiatr w oczy. Po prostu próbujesz połapać się w czymś bardzo skomplikowanym i próbowała obsługiwać wieżę kontroli lotów sama i własnoręcznie, czułabyś, że robisz coś trudnego i że kiepski dzień ma prawo się zdarzyć. Twoje codzienne życie tak czasami wygląda. Więc nie rób sobie (czy innym) wyrzutów, tylko przypomnij sobie, że próbujesz dojść do ładu z czymś bardzo Cię to? – To zrozumiałe. Daj sobie więcej spokoju i wsparcia. Skomplikowane maszynerie mają to do siebie, że nie są łatwe w obsłudze, Twoje codzienne życie się nie spotyka z krytyką, kto nic nie robiJeśli Twój kiepski dzień zawiera w sobie element krytyki – to świadczy przede wszystkim o jednym. O tym, że nie chowałaś głowy w piach! Być może krytykant ma po części rację, być może faktycznie Twój pomysł wymaga poprawek, jednak nie to jest że odważyłaś się z nim wyjść do świata. Że otworzyłaś się. Że zrobiłaś coś, co kosztowało Ciebie sporo wysiłku, samodyscypliny i To wielka sprawa! Nie przymykaj na nią oka. Pogratuluj sobie i poklep siebie po ramieniu za odwagę. A krytyka? Pojawia się właśnie wtedy, kiedy wyjmujesz głowę z piasku i przestajesz siedzieć cicho w kącie jak mysz pod dla Ciebie!! Doceń swój wysiłek i serce, jakie w to włożyłaś. A teraz zastanów się, czy warto poprawić to i owo czy jednak o siebie to WYJĄTKOWO ważna rzecz, a już zwłaszcza wtedy, kiedy myślisz, że nie zasługujesz na dobroPowiedz mi, co to za przyjaciel, który zaprasza do kina, wpada z pizzą i śmieje się z Twoich żartów – jednak robi to wszystko tylko i wyłącznie w Twoje dobre dni? Bo w te kiepskie odwraca się na pięcie i guzik a nie przyjaciel – powiem szczerze! Popraw mnie, jeśli się mylę, ale do przyjaźni to to raczej nie podobne. Za taką przyjaźń można spokojnie podziękować. Bo przyjaciel to ktoś, kto wpada i dzwoni w te słoneczne i w deszczowe dni. Ktoś, kogo poznajesz w oczywiste, co? No więc, wyobraź sobie, że przyjazny stosunek względem siebie rządzi się takimi samami prawami. Nie porzucasz siebie, kiedy tylko pojawia się trudność, łza w oku czy drżąca łypka. Nie mówisz sobie „nie udało Ci się zdobyć podwyżki, więc zejdź mi z oczu”, „pokłóciłaś się z rodziną – nie zasługujesz na nic dobrego, nieudaczniku!”. Proszę Cię, co to ma niby być? Przyjaźń? Zdecydowanie nie!Ty, jako swój przyjaciel, wspierasz siebie w dobre i w kiepskie dni. Tak samo. Nie oceniasz. Nie stawiasz warunków. Za to przychodzisz z ciepłym słowem, ciepłym gestem i ciepłym ciastem, kiedy robi się trudno i kiedy ubzdurałaś sobie, że nie zasługujesz na jest niesamowicie ważne!A jeśli nadal nie wiesz jak to ugryźć, to może Ci w tym pomoże tekst: „Jak okazać sobie ciepło i wsparcie, kiedy sądzisz, że na to nie zasługujesz”Nie maltretuj siebie wdzięcznością i wyciąganiem lekcji z tego, co się stało, daj sobie spokój i prawo do wymemłanego marudzeniaJestem całym sercem za praktykami takimi jak wdzięczność czy uczenie się na błędach. 100% tak tak tak!! (Gdyby było inaczej, nie napisałabym choćby tego tekstu. Uwielbiam je i jestem całkowicie za!Jednak podobnego poparcia udzielam także orzechom włoskim, a nie jem ich zawsze i wszędzie. Warto ćwiczyć wdzięczność i wyciągać lekcje z trudnych momentów, ale nie zawsze i nie w każdym kiepskim dniu. Czasami pomożesz sobie o wiele bardziej, jeśli zrobisz przerwę w treningach masz w pamięci, że Twój dziennik wdzięczności leży na parapecie i że całkiem niedawno naskrobałaś w nim wiele nowych punktów. Świetnie! Ale dziś nic z tego – dziś robisz sobie dzień wymemłanego marudzenia. Też dobrze. Czemu jest z wyciąganiem mądrych wniosków. Czy na pewno każde najmniejsze wydarzenie w Twoim życiu niesie w sobie niesłychaną mądrość i wskazówki na przyszłość? Może tak być, ale wcale nie musi!Nie maltretuj siebie i nie zmuszaj do wyciągania lekcji, kiedy po prostu tego nie czujesz i nie masz na to lepiej zadbaj o swoje potrzeby w tej chwili, które nie muszą zawierać w sobie wyciągania wniosków i lekcji. Może lepiej wyśpij się, dotleń, napij się wody z cytryną, zjedz potrawkę z kalafiora, albo zwiń się w kokon z puchatego koca i pooglądaj jakiś żeby mądre wnioski i lekcje przyszły do Ciebie same, nie wymuszaj ich na sobie. Daj sobie odetchnąć, na litość boską, w końcu miałaś NAPRAWDĘ kiepski włóż do portfela i wracaj do tej listy, kiedy kiepski dzień zapuka akurat do Twoich drzwi. Aha, i udostępnij swoim przyjaciołom (wrogom zresztą też;-) ), w końcu nie ma człowieka, który by nie wiedział, co to kiepski który punkt przemawia do Ciebie najbardziej? Który bierzesz na wynos? Proponuję 1, 2, 3, oraz 4. :-) Od kilku dni zastanawiałem się czego możesz potrzebować? Jaka wiedza najbardziej Ci się przyda? I po chwili dumania doszedłem do wniosku, że najbardziej zainteresują Cię pieniądze. Jak je robić, jak je mieć i jak umieć nimi operować? Dzisiejszy post będzie o tym jak przełączyć mentalne podejście do jest mi pisać tego posta bo mentalnie jestem polakiem i czuję ogromne cierpienie. Przecież pieniądze są złe, pieniądze robią krzywdę i mają je tylko nieuczciwi ludzie którzy je na pewno komuś ukradli albo zrobili komuś krzywdę. A pierwszy milion to na pewno trzeba ukraść. Znasz na pewno te wszystko polskie powiedzonka, którymi nas faszerują dorośli od samych narodzin. Pisząc dzisiaj te słowa wychodzę pod prąd i pragnę przełamać ten stereotyp. Nie chcę więcej się wstydzić tego, że marzę o dużych pieniądzach o jadaniu w dobrych restauracjach czy luksusowych hotelach. Kilka lat temu podjąłem decyzję, że do tego dojdę i konsekwentnie trzymam się planu. Na co dzień zajmujemy się nieruchomościami w Lublinie i firma, którą rozwijamy w ciągu 2 lat miała ponad 1 000 000 zł obrotu. W tym roku mamy już ponad połowę tego wyniku. Do tego od kilku lat jesteśmy w dorosłym życiu i płacimy rachunki za swoje życie. A w wolnych chwilach latamy po świecie i odkrywamy nowe cuda natury. To wszystko wymaga dużej umiejętności zarządzania pieniądzmi. Bo nie ważne ile ich się ma, ale ważne jest to jak nimi zarządzać. Słyszałem kiedyś o prezesie banku, który zarabiał 60 000 zł i do 20 nie miał ani złotówki. Dużymi pieniędzmi obracam od paru ładnych lat i to co Ci dzisiaj przedstawiam nie jest wyssane z palca. Jest to moje życiowe doświadczenie i obserwacja otaczającego mnie świata. Sam musiałem to przełączyć, bo miałem tą post nie będzie o zarządzaniu gotówką (to temat na innego posta), a o przełączeniu mechanizmu w głowie do tego żeby zarabiać tyle ile się chce. Przed Tobą 5 PUNKTÓW, które pozwolą Ci to osiągnąć:1. PRZESTAŃ AKCEPTOWAĆ TO CO tego musisz zacząć. Obecna praca i zarobki nie mogą Ci wystarczać, bo wtedy stworzysz bezpieczną strefę i nie będziesz chciał jej opuścić. Lwa zawsze do polowania nakręca głód. Musisz być głodny większych pieniędzy. Musisz ich pragnąć jak spragniony wody. Jak zarabiasz 2 000 zł i to Ci wystarcza to wtedy nie będzie Ci się chciało wysilać żeby to zmienić. Przecież jakoś żyję i jest ok. Pamiętaj! Nawet jak jest Ci teraz wygodnie i bezpiecznie to musisz przestać to POZBĄDŹ SIĘ PRZEKONAŃ, KTÓRE CIĘ OGRANICZAJĄ. Pieniądze są złe, pieniądze robią ogromną krzywdę i mają je tylko nieuczciwi ludzie którzy je na pewno komuś ukradli i zrobili to tylko dzięki układom. A pierwszy milion na pewno trzeba ukraść. Ja byłem tym faszerowany od dziecka. Jak z takim podejściem można zarabiać więcej? Ludzie nie ustalają sobie wysokich pułapów finansowych, bo to właśnie kojarzą z cierpieniem. Myślą, że jak będą zarabiać 10 000 zł miesięcznie to ludzie ich znienawidzą, stracą przyjaciół i będą chciwymi, okrutnymi świniami wytykanymi przez biednych. Więc to chrzanią i dalej się męczą w robocie, której nienawidzą. Jak zaczynałem pracę w dorosłym życiu to nie szedłem po najmniejszej linii oporu i nie zostawałem na budowie jak większość moich znajomych. Bo wiedziałem, że zarobię tam maksymalnie 2 000 zł. Ja chciałem mieć pracę w której zacznę od 1 000 zł, a będę mógł skończyć na 10 000 zł jako dyrektor oddziału. Wierząc, że ta kwota jest do zdobycia chciało mi się pracować i nie chodziłem do roboty, tylko spełniałem ILE CHCESZ ZARABIAĆ MIESIĘCZNIE? 5 000 zł, 10 000 zł czy 50 000 zł?Musisz to sprecyzować jak najdokładniej. Pamiętaj! Najważniejszą rzeczą jest realne planowanie. Kiedyś zapytałem znajomego o to ile chciałby zarabiać miesięcznie? On rzekł, że 1 000 000 zł. Po tych słowach zaczęliśmy się razem śmiać, mało nie spadłem z krzesła. Sam w to nie mógł uwierzyć. Ta liczba była tak abstrakcyjna, że jego umysł i on sam nigdy by w to nie uwierzyli. Po głębszej analizie, doszedł do tego, że 5 000 zł pozwoliło by mu na życie o którym marzy. Bądź precyzyjny! Zastanów się na co wydasz te pieniądze. Na co je przeznaczysz i jaki standard życie chcesz prowadzić. Bez tego nie będziesz mógł pójść UWIERZ W TO, ŻE MOŻESZ ZARABIAĆ TYLE ILE PRAGNIESZ. Jak dasz sobie sumę w którą Ty sam nie będziesz mógł uwierzyć to jej nie zdobędziesz. Ile znasz osób które zarabiają 1 000 000 zł miesięcznie? A ile znasz osób, które zarabiają 5 000 zł miesięcznie? Jeśli Twoja suma będzie realna i w nią uwierzysz to wtedy będziesz jeszcze bardziej nakręcony, bo będziesz miał świadomość tego, że to jest do zdobycia. Wymaga ogromnej pracy i wysiłku, ale jest to w zasięgu Twojej ręki. Najlepsi agenci nieruchomości zarabiają po 15 000 zł miesięcznie. Znam ich osobiście i patrzę im w oczy. Oni mogli to ja też będę mógł! To są tacy sami ludzie jak ja i potrafili dojść do takich RUSZ DO ile chcesz zarabiać i nic Cię przed tym nie powstrzymuje. Pozbyłeś się przekonań, które wcześniej cie ograniczały, wyszedłeś z bezpiecznej strefy komfortu i masz dosyć obecnych zarobków. Zgłodniałeś i chcesz iść na łowy. Jesteś głodnym, wściekłym lwem. Wiesz co masz zdobyć i mocno w to wierzysz. Teraz zostaje Ci tylko ruszyć do działania. Jeśli chcesz zarabiać np. 10 000 zł, a obecnie pracujesz na etacie i wiesz, że Twoje zarobki w przeciągu 10 lat nie będą mogły znacząco się zwiększyć i nie będę takie o jakich marzysz to rzuć to w cholerę i znajdź taką w której tylko Ty sam będziesz mógł wyznaczać granicę swoich zarobków. Najlepsi sprzedawcy zarabiają od 15 000 zł do 30 000 zł miesięcznie. Wiem co chcesz powiedzieć! Że się do tego nie nadajesz, bo nie jesteś taki wygadany. Oni też nie byli. Dojście do takich zarobów zajęło im jakieś 5 – 8 lat. Tobie też może to tyle zająć. Nie zaczniesz zarabiać upragnionych pieniędzy w miesiąc czy dwa. To długi proces. Ale im szybciej sobie go uświadomisz i się nakierujesz to szybciej to osiągniesz. Nie mówię, że musisz zostać od razu agentem nieruchomości, nie chcę Ci niczego narzucać to był tylko przykład. Znajdź zawód albo branżę w której możesz tyle zarabiać. Później się naucz wszystkich potrzebnych umiejętności, zbierz doświadczenie i zacznij kosić grube siano na swoje konto co miesiąc i żyj na najwyższym poziomie swojego życia. Wiem, że chciałbyś dostać gotową receptę na to jak zarabiać pieniądze i zawsze je mieć. Najlepiej by było jeszcze jak nie musiał byś nic robić tylko sprawdzać stan konta na którym pojawiają się dziesiątki zer. Ale prawda jest tak mój drogi Przyjacielu, że umiejętność zarabiania pieniędzy to ogromna i pracochłonna sztuka. Dlatego tylko tak niewielu udaje się po nią sięgnąć. Możesz dołączyć do grona wojowników, którzy walczą o to żeby zarabiać tyle ile pragną i cieszyć się życiem według ich własnego scenariusza. Albo możesz sobie machnąć ręką i zostać w tym co cię teraz tak strasznie męczy. Raz na jakiś czas zalewając robaka najtańszą gorzałą. Czując każdego dnia ten straszny ból i nienawiść. Uczucie zwyczajnej egzystencji. Wybór jest Twój!

jak dojść do pieniędzy